"Joey mówi Rachel"


Napisane przez: Andrew Reich & Ted Cohen
Przepisane przez: Eric Aasen
Tłumaczenie: Sito.


Lisa Kudrow: (głos) Poprzednio w Friends

[Scena: Central Perk, Joey rozmawia z Ross'em]

Joey: Więc jest pewna kobieta, która bardzo lubię. To trochę skomplikowane. Ona jest z tym innym facetem...już przez długi czas. A ja bym mu tego nigdy nie zrobił, no wiesz, bo jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi.

Ross: Więc, uh, ten facet, z którym ona się spotykała, jest dobrym gościem ???

Joey: Tak, jest najlepszy.

Ross: To pogadaj z nim! Może nie będzie miał nic przeciwko temu.

Joey: Oh, sam nie wiem.

Ross: Joey, warto się dowiedzieć. Znaczy się, jak naprawdę ją lubisz.

Joey: No jasne! Bardzo! Nie mogę przestać o niej myśleć! Nie mogę spać, ja

Ross: Dobra, Joey, wiesz co ??? Musisz to zrobić. Jak często ci się to dzieje, huh ??? Jesteś sobie to winny. (Idzie w kierunku drzwi jak nagle...)

Joey: To Rachel.

Ross: (zamyka drzwi) Czy ty...przepraszam...czy ty właśnie powiedziałeś Rachel ???

Joey: Tak.

Ross: Um, lubisz Rachel ???

Joey: Tak. Lubię Rachel.

Ross: Rachel ???!

Joey: (zaskoczony) Tak, dobra ale patrz, hey, hey, wiesz kogo jeszcze lubię ??? Ciebie! A nie ma to na nic wpływu. Lubię Ross'a.

Ross: Ale R...R...Rachel...Rachel ???!

Joey: Tak, ale to nic wielkiego.

Ross: Nic wielkiego ??? Oh, przepraszam ja tylko...um, a co z tymi wszystkimi słowami, które właśnie powiedziałeś ??? Co z tym całym lubieniem i że nie możesz przestać o niej myśleć. Że nie możesz spać ???

Joey: Jestem aktorem, wiesz ??? I jako grupa mamy skłonności do dramatyzowania.

Ross: Rachel która nosi moje dziecko ??? Rachel ???

Joey: Słuchaj nie, wiem że to jest złe, niewłaściwe. Dobra ??? Ale nie będzie tak, że do czegoś dojdzie. No wiesz ??? To tylko uczucia, na pewno odejdą.

Ross: A wiesz co ??? Muszę iść. (Zbiera się do wyjścia.)

Joey: Oh daj spokój Ross! Hey Ross, Ross nie...

Ross: (zatrzymuje się) Ja tylko...jeszcze...ja...Rachel ???!

(Wychodzi i przechodząc obok okna zatrzymuje się i jeszcze raz pyta: "Rachel ???". Joey wzdycha i odwraca się widząc za sobą Gunther'a.)

Gunther: Rachel ???!!

INTRO

[Scena: Central Perk, Rachel i Chandler siedzą na kanapie.]

Rachel: Oh oh! Dobra, ona kopie!

Chandler: Oh! (Kładzie rękę na jej brzuszku.) Ona rośnie wewnątrz ciebie.

Rachel: Zaraz!!

Chandler: Oh! (Zdejmuje jego rękę.)

Rachel: Ten był całkiem duży.

Chandler: Wydaje mi się, że to najmłodsza dziewczyna, która mnie odrzuciła.

Phoebe: (wchodzi) Cześć wam!

Chandler: Oh hey!

Rachel: Cześć!

Phoebe: Hey słuchajcie, pozwólcie że was o coś zapytam, wierzycie w bratnie dusze ???

Rachel: Oh ja tak. Tak. Wierzę, że gdzieś tam jest idealna osoba dla każdego. A wiecie jak ją znaleźć ??? Przestaje się jej szukać. Dlatego przestałam szukać Russell'a Crowe. On znajdzie mnie.

Phoebe: Uh, huh, (do Chandler'a) A ty ???

Chandler: Nie. znaczy się wierzę uh, że niektórzy ludzie są bardziej do siebie dopasowani, wierzę w zakochiwanie się, ale bratnie dusze, nie sądzę żeby istniały.

Phoebe: Dobra, dobrze.

Chandler: Czemu ???

Phoebe: Bo zeszłej nocy poznałam bratnią duszę Moniki.

Chandler: Co ???

Phoebe: Tak, umówiłam się z nim i przysięgam...on jest jej drugą połową.

Chandler: Daj spokój, nie szalej. (do Rachel) Ty nie myślisz, że jest ktoś bardziej dopasowany do Moniki niż ja, co ??? (Rachel patrzy na niego.)

Rachel: (do Phoebe) A jak on wygląda ???!

Phoebe: Jest wysoki.

Rachel: Uh-huh.

Phoebe: Ma brązowe włosy.

Rachel: Oczywiście, oczywiście.

Chandler: Wysoki facet z włosami podobnymi do moich, jaki ten wszechświat jest niesamowity!

Phoebe: Robi w jedzeniu!

Rachel: Jasne. Starszy ???

Phoebe: Oczywiście...i jest Anglikiem.

Rachel: Oh, właśnie miałam pytać!

Phoebe: Tak ??? I jest taki pewny siebie i bardzo dojrzały.

Rachel: Oh, to takie smutne, że nigdy nie mieli szansy się spotkać.

Chandler: Na szczęście facet, którym ona się zadowala nie może usłyszeć o czym gadacie.

Phoebe: Oh, przykro nam. Um, a może i się mylę! Ja...znaczy się...umówię się z nim jeszcze i dowiem się więcej.

Chandler: Wierzysz, że ten facet jest komuś przeznaczony i wciąż się z nim umawiasz ???

Phoebe: Cóż...to może nie jest moja bratnia dusza, ale dziewczyna musi jeść.

[Scena: Mieszkanie Ross'a i Rachel. Ross otwiera drzwi Monice.]

Monica: Hey.

Ross: Hey.

Monica: Właśnie rozmawiałam z Joey'em, chciałam się zorientować jak ty się czujesz.

Ross: Oh wiesz co, wciąż nie mogę w to uwierzyć. Joey i Rachel to tak jakbyśmy my razem się spotykali...tylko bardziej dziwne!

Monica: W porządku, wiem że cierpisz, a ja chcę cię wesprzeć, ale nigdy więcej tego nie mów.

Ross: Oh mój Boże! A jak...a jak się pobiorą ??? To on wtedy będzie ojczymem mojego dziecka.

Monica: Kochanie, nie wydaje mi się, żeby to było coś czym powinieneś się martwić! Po pierwsze on nigdy nie powie jej co do niej czuje. A nawet jakby, to nigdy nie wiadomo jak ona zareaguje.

Ross: Jasne, bo kobiety nie lubią Joey'a. Wiesz co...on chyba jest prawiczkiem.

Monica: Joey nawet teraz nie myśli o związku z Rachel!

Ross: Nie ???

Monica: Nie! Myśli tylko o tym jak ty to przyjąłeś! Znaczy się...słuchaj...całkowicie go wystraszyłeś. Zastanawia się nad przeprowadzką do Vermont.

Ross: Po co ???

Monica: Powiedział, że chce wyjechać z kraju. (cisza) Uważa, że no nienawidzisz.

Ross: Nienawidzę ??? To...nie, nie nienawidzę go. (cisza) Ale to w końcu Rachel, no wiesz ???

Monica: Skarbie, nawet sobie nie wyobrażam jak trudne musi to być dla ciebie. Ale nie chcę, żebyś przez to stracił Joey'a. Teraz wystarczy żeby wiedział, że wciąż jesteś jego przyjacielem.

Ross: Dobra. Dobra, porozmawiam z nim.

Monica: W porządku. Ale zrób to szybko, bo właśnie mnie pytał jak zamienić dolary na pieniądze te z Vermont.

[Scena: Central Perk, Monica i Chandler siedzą na kanapie jak Phoebe wchodzi z bratnią duszą Moniki.]

Phoebe: Oh! Cześć!

Monica: Cześć!

Phoebe: Umm, Chandler, Monica, to jest Don.

Don: Oh, witam. (Podaje rękę Chandler'owi.) Witam. (Podaje rękę Monice.)

Phoebe: (cicho mówi do Chandlera) Bratnia dusza.

Chandler: (cicho mówi do Phoebe) Co ???

Phoebe: (mówi przez kaszel) Bratnia dusza.

Monica: to co porabiacie ???

Don: Cóż, właśnie zjedliśmy okropny lunch w Reattica. Co oni tam robią jakieś suszone pomidory ???

Monica: Wiem! Co my mamy, 1985 ???!

Don: To dokładnie co powiedziałem. Phoebe, czy to nie dziwne.

Monica: Nie bardzo.

Chandler: A co jest nie tak z suszonymi pomidorami ??? (Wszyscy się na niego patrzą.) A na barbacue ??? (Wciąż się na niego patrzą.) Nie ???

Monica: Więc Don, jakie jeszcze lubisz restauracje ???

Don: Cóż, Octavio, 27&7...Oh! i jest jeszcze jedno cudowne miejsce, Alessandro's.

Monica: Oh mój Boże! to moja restauracja, jestem tam kucharką.

Don: Żartujesz!

Monica: Nie!

Don: Twoje jedzenie jest fantastyczne! Wow, z przyjemnością porozmawiam z tobą o twoim menu, ale pierw zamówię sobie kawę. Um, ktoś też chce ???

Monica: Oh, ja wezmę. Oh a wiesz co ??? Jak będziesz o mnie mówić to idę z tobą.

(Oni idą do baru a Chandler przysuwa się do Phoebe.)

Chandler: Co ty wyprawiasz ???!

Phoebe: Nic! Przysięgam że nie miałam pojęcia, że tu będziecie! Ale dobrą wiadomością jest to, że nie wierzysz w bratnie dusze, więc...

Chandler: Wierzę w wysokich, przystojnych nieznajomych, którzy lecą na moją żonę!

Phoebe: Oni tylko rozmawiają, a poza tym wiesz co ??? Tylko przez to że są bratnimi duszami nie znaczy, że do czegoś dojdzie.

Monica: (wraca) Phoebe, dobra robota.

Phoebe: Tak ???

Monica: Tak! Oh on jest wspaniały, kocham go. (Odchodzi a Chandler patrzy się na Phoebe.)

Phoebe: Nie martw się, znajdziemy ci kogoś innego.

[Scena: Mieszkanie Joey'a. Pukanie do drzwi, Joey otwiera i widzi Ross'a.]

Joey: Hey.

Ross: Hey.

Joey: Słuchaj, rozumiem jak przyszedłeś tu mnie uderzyć, zasłużyłem sobie.

Ross: Nie, nie chcę cię bić.

Joey: Oh to co ??? Kopnąć ???

Ross: Nie.

Joey: (zaniepokoił się) Ugryźć mnie ???

Ross: Nie, nie chcę ci nic zrobić. W porządku ??? Chciałem ci tylko powiedzieć, że nie jestem na ciebie zły i zdecydowanie nie nienawidzę. Ja tylko...tylko wpadłem żeby ci to powiedzieć. (Zaczyna wychodzić.)

Joey: Oh czekaj...hey Ross, Ross! Wejdziesz napić się piwa albo coś ???

Ross: Uh...jasne. (Wchodzi.)

Joey: A uh, masz jakieś piwo ??? Zostało mi tylko to coś z melona co zostawiła Rachel. Nie wiem...

Ross: Dobra.

Joey: (nalewa do 2 kieliszków) Hey słuchaj Ross, musisz coś zrozumieć, ok ??? Nie będę nic robił z tym wszystkim z Rachel, dobra ??? Nigdy nie zrobił bym nic żeby narazić naszą przyjaźń. (Podaje Ross'owi kieliszek.)

Ross: Dziękuję.

(Stukają się kieliszkami i próbują. Ross'owi smakuje, a Joey'owi wręcz przeciwnie. Jak Ross widzi, że Joey'owi nie smakuje też udaje, że drink jest niedobry.)

Joey: No więc, będzie...tak...trochę mi zajmie, żebym zapomniał o niej, to wszystko. Nawet nie jestem pewny jak to zrobić, znaczy się, nigdy przedtem nie byłem zakochany, więc...

Ross: Co ???! Zakochałeś się w niej.

Joey: Tak, myślałem, że wiesz.

Ross: Umm, nie.

Joey: Wow. Hey słuchaj, jak to pomoże, to nie chcę się tak czuć. Poważnie. Wciąż sobie powtarzam: "Pozbędę się tego!" Wiesz ??? Ale jest mi coraz trudniej. Sam nie wiem już co mam zrobić. Nie ??? co mam zrobić ???

(cisza)

Ross: Myślę, że powinieneś jej powiedzieć co do niej czujesz.

Joey: Dobra, przemawia przez ciebie ten zielony drink.

Ross: Nie, poważnie. Musisz się zorientować w jakim miejscu jest ona, bo jeśli nie w tym co ty, to możesz śmiało o niej zapomnieć.

Joey: Ale co jak...znaczy się...nie mówię, że będzie...

Ross: Jeżeli ona też będzie w tym miejscu co ty...to moje dziwne odczucia co do tego nie powinny stać wam na drodze.

Joey: Jesteś pewny ???

Ross: Tak. Słuchaj, prawda jest taka, że jeżeli ma skończyć z jakimś innym facetem to nie mogła trafić lepiej, więc...

Joey: Hey dzięki.

Ross: To kiedy jej powiesz ???

Joey: Oh mój Boże muszę jej powiedzieć! Nawet nie myślałem nad tym co mam jej powiedzieć. Co mam powiedzieć ???

Ross: Wszystko rozumiem, ale nie wciągajmy w to mnie.

Joey: Przepraszam, masz rację. I co ja jej powiem ??? (Bierze kolejny łyk tego drinka.) Oh!

Ross: Tak, nie musisz mi mówić. (Wstaje, odwraca się od Joey'a i z przyjemnością pije.)

[Scena: Central Perk, Phoebe i Chandler patrzą jak Monica i Don rozmawiają.]

Don: ...więc powoli wycofuję te wszystkie winne rzeczy i skupiam się bardziej na serowej stronie.

Chandler: Powiadasz ser ??? to chyba śmierdząca robota, huh Don ???

Don: Że co ???

Chandler: Ser, śmierdzi. Musisz wąchać przez długi czas.

Don: Uh, nie bardzo. Ale jak chodzi o ser, jestem jedną z tych osób, które uważają, że im więcej zapachu tym lepiej.

Monica: Ja też! Tak, Chandler tego nie znosi. Nawet nie pozwala mi mieć w domu niebieskiego sera.

Don: A ty wciąż jesteś jego żoną ??? (Oboje się śmieją.)

Monica: Wiesz co bym chętnie zrobiła ??? Chciała bym pojechać do Francji i jeść tylko ser i chleb...nawet bez chleba, tylko ser. Nie, chcę też chleb. Tak. Ah, i te ciasta...(bez oddechu) I pasztet. Oh, nie jestem nawalona, tylko kiedyś byłam gruba.

Don: Jak kiedyś będziesz w dolinie Loire daj mi znać, mam tam wspaniałą willę, w której możesz mieszkać.

Chandler: Jest zrobiona z sera ???

Don: Nie. Ale Boże, dom zrobiony z sera, czyż to nie było by wspaniałe ???!

Monica: Wprowadziła bym się jutro!

Chandler: (rozczarowany) Oh dajcie spokój! (do Phoebe) Słuchasz tego ???

Phoebe: Przykro mi.

Chandler: Co robimy ???

Phoebe: Nie wiem, oboje chcą mieszkać w domu z sera! Nie wiem jak się z tym walczy.

[Scena: Przed mieszkaniem Ross'a i Rachel. Joey już puka do drzwi ale zatrzymuje się.]

Joey: Dobra. Dobra, potrafię to zrobić. Powiem jej co do niej czuję. Tylko uh, stanę prosto. (robi to) Kilka głębokich oddechów. (robi je) Wyglądaj pewnie. (Stara się, ale Rachel otwiera drzwi i zaskakuje go.)

Rachel: Joey ??? Co tam ???

Joey: Ja uh, przyszedłem, bo chciałem z tobą o czymś porozmawiać.

Rachel: Dobra co takiego ???

Joey: Tu ??? W holu ??? a co my zwierzęta ???

Rachel: Kochanie, spóźnię się na spotkanie. Więc mógłbyś się pospieszyć ???

Joey: Dobra umm, chciałem ci tylko powiedzieć, że ja...chciałem zjeść dziś z tobą kolację. To wszystko.

Rachel: Jasne! Brzmi świetnie! Zostaw mi tylko wiadomość i powiedz gdzie się spotkamy. Dobra ??? (Odchodzi.)

Joey: Dobra. W porządku. Dobra, to ci daje kilka godzin na przygotowanie co masz powiedzieć. Dobrze. Tak. (Ktoś wychodzi ze swojego mieszkania i znów go zaskakuje.) Czy wy ludzie nigdy nie pukacie ???!

[Scena: Mieszkanie Moniki i Chandlera. Monica i Chandler wchodzą.]

Monica: Zaprosiła bym Phoebe i Don'a. Nie było by miło ???

Chandler: Jasne, ty to załatw. A ja będę tam, zajmował się swoimi rzeczami.

Monica: Nic ci nie jest ??? Całe popołudnie się dziwnie zachowujesz.

Chandler: Tak, świetnie. Jasne. Nie idealnie!! Ale wystarczająco dobrze.

Monica: Jeez! co jest z tobą ???

Chandler: Przepraszam, powiedziałaś ser ???

Monica: W porządku, co się dzieje ???

Chandler: Phoebe uważa że ty i Don jesteście bratnimi duszami, a jak nie wierzę w tego rodzaju rzeczy. Ale jakoś wy dwoje świetnie się dogadujecie. Więc słuchaj, nie będę stał wam na drodzę jak chcecie uciec i zamieszkać razem w serowym domu.

Monica: Chandler, nie wierzysz w bratnie dusze ???

Chandler: Nie. Ale jestem pewny, że...(naśladuje Don'a) "pomidory" tak.

Monica: Ja też nie wierzę w bratnie dusze.

Chandler: Nie ???

Monica: Nie. Nie wierzę, że ty i ja byliśmy sobie przeznaczeni. ale zakochaliśmy się i ciężko pracowaliśmy nad naszym związkiem. W niektóre dni bardzo ciężko pracowaliśmy.

Chandler: I nie chcesz mieszkać z Don'em w serowym domku ???

Monica: Nie, rozmyśliłam się. Wyobrażasz sobie jak trudno było by sprzątać ???

Chandler: Kocham cię.

Monica: Wiem.

Chandler: Wiesz co ??? Zabiorę cię dziś na kolację. Znalazłem miejsce, gdzie robią wspaniałe pałeczki mozzarella. (Monica nie jest zainteresowana.) Nie ??? Poważnie ??? Smakują świetnie.

[Scena: Restauracja. Joey i Rachel jedzą kolację.]

Rachel: ...wiem że Chandler żartuje, ale tak się dzieje za każdym razem jak dotyka mojego brzucha. Naprawdę się martwię, że dziecko nie będzie go lubić. (Joey gapi się w stół.) Nic ci nie jest ???

Joey: Co ??? Tak! Jasne! Uh, słuchaj, powodem...(powoli wzdycha)...czy tu nie jest za gorąco ???

Rachel: Nie. Nie dla mnie, ale możesz zdjąć sweter, nie ???

Joey: Zdjąłbym, ale to miejsce jest ładne, a mam na podkoszulku Calvin'a robiącego kupkę.

Rachel: Oh mój Boże! Poważnie ???! Mogę zobaczyć ???

Joey: Tak. Jasne. (Oboje wstają trochę i Joey pokazuje jej obrazek.)

Rachel: Huh. Wow, nie sądziłam, że to tak wygląda.

Joey: Uh...jak długo się razem znamy ???

Rachel: Um, 7, 8, 8 lat. Wow.

Joey: Uh-huh, długo.

Rachel: Tak.

Joey: Ale prze ostatnie kilka miesięcy...

(Podchodzi kelner i przerywa Joey'owi.)

Kelner: Hah, przepraszam za zwłokę, ale jesteśmy przepełnieni! Mamy dziś kilka specjalności...

Joey: Właściwie to uh, mógłby pan nam dać chwilkę ???

Kelner: Jasne. Jasne. (Odwraca się od nich a zaraz potem do nich) chwilka minęła! (Joey patrzy się na niego.) Nie ten rodzaj stolika. (Odchodzi.)

Rachel: To co mówiłeś ???

Joey: Nie jestem pewny.

Rachel: Dobra, zapytałeś mnie jak długo się znamy, odpowiedziałam, że 8 lat...i teraz um, kelner przyszedł i przerwał, i jesteśmy.

Joey: Tak, jesteśmy. Uhh...ja...myślę, że się w tobie zakochuję.

Rachel: (oszołomiona) Co ???

Joey: Zakochuję się w tobie.

Rachel: (rozgląda się) Do kogo ty mówisz ??? Oh, żartujesz! Oh, to żart! (śmieje się) Zabawny. Zabawny. Nie rozumiem. (Joey nic nie mówi i Rachel zrozumiała, że to nie żart.) Oh. (cisza) Dobra. Umm...wow. Czy ty...jak...kiedy ???

Joey: Czy to ma znaczenie ???

Rachel: Wow! Wow. Wow. Wow, ależ tu gorąco.

Joey: Dobra słuchaj Rach, wiem, że to dużo. Nie musisz nic mówić. Weź tyle czasu ile ci potrzeba. (Długa cisza, a Rachel nic nie mówi.) Dobra, musisz coś powiedzieć!

Rachel: Joey, Joey tak bardzo cię kocham, ale...

Joey: Ale. (Zwiesza głowę.)

Rachel: Joey.

Joey: Tak, jasne. Nic nie szkodzi. W porządku. To uh, tego się spodziewałem. Więc uh, nic wielkiego. Dobrze ??? Chyba sobie już pójdę. (Wstaje.)

Rachel: Nie! Joey proszę! Proszę nie! Proszę, nie zostawiaj mnie tak! Daj spokój, nie możesz zrobić tego ciężarnej kobiecie! (Zaczyna płakać.)

Joey: Nie zaczynaj tego. Nie możesz Rach, bo sprawisz, że ja też będę musiał. (Zaczyna płakać.) Oh, no i masz! (Siada obok niej.)

Rachel: No i mogę ??? (Obejmuje go.)

Joey: Jasne!

(Obejmują się.)

Rachel: Oh Joey kochanie nie chcę...nie chcę stracić...

Joey: Hey, hey, hey, hey! Nie możesz. Dobra ??? Nigdy!

Rachel: Tak mi przykro.

Joey: Oh nie nie Rach, proszę, niech ci nie będzie przykro. Dobra ??? Nie. (Znów się obejmują.) Wiesz ja tylko żartowałem.

Rachel: Tak, to było naprawdę dobre.

Końcowe napisy

[Scena: Restauracja. Joey i Rachel wciąż siedzą przy stoliku i obejmują się. Przechodzi koło nich kelner i podchodzi do drugiego (tego co wcześniej).]

Kelner 2: To twój stolik ???

Kelner: Tak.

Kelner 2: Boże, będziesz tu całą noc!

Kelner: Wiem! Nawet jeszcze nie przeczytałem im specjalności!

Kelner 2: co jest z nimi ???

Kelner: Sam nie wiem. Chyba jedno z nich umiera. (cisza) Mam nadzieję, że dziewczyna. (Drugi kelner jest zaszokowany.) Facet jest naprawdę przystojny!

KONIEC