|
|
|
Często przyjmuje się, że dla układów ultraliniowych wystarczające jest objęcie wzmacniacza pętlą globalnego sprzężenia zwrotnego o głębokości kilkunastu dB. Warto pamiętać, że realizowany układ posiada szereg lokalnych sprzężeń zwrotnych (w stopniu wejściowym, rozdzielaczu fazy i w obwodzie siatki ekranującej stopnia mocy), dających redukcję zniekształceń sygnału nawet bez stosowania globalnego sprzężenia zwrotnego. Sprzężenie globalne potrzebne jest jednak choćby dla obniżenia impedancji wyjściowej wzmacniacza.
Dolna częstotliwość graniczna
transformatora zmierzona w układzie przy mocy wyjściowej 1W wynosi około 5 Hz
(w czasie testów poniżej częstotliwości 6 Hz przebieg wyjściowy miał już widoczne zniekształcenia
wynikające z nasycenia rdzenia transformatora).
Jest to biegun dominujący układu. Kolejne trzy bieguny układu pochodzą od
elementów RC sprzęgających stopnie wzmacniacza i leżą w okolicy 1,5 Hz. W
okolicy 1 Hz różnica fazy między wyjściem i wejściem wzmacniacza osiąga
180 stopni przy ciągle dużym wzmocnieniu w otwartej pętli. To powoduje
nieregularne oscylacje układu w okolicy częstotliwości 1 Hz. Rozwiązaniem problemu będzie
wzajemne rozsunięcie biegunów i zmniejszenie wzmocnienia w otwartej pętli dla
częstotliwości mniejszych od 16 Hz. Wykonałem następujące modyfikacje układu:
Zasadnicze znaczenie dla
zapewnienia stabilności układu ma zmiana nr 1. Zmniejszenie stałej czasowej
elementów RC sprzęgających stopień wyjściowy ma również inne pożądane
działanie – szybsze wychodzenie wzmacniacza ze stanu przesterowania (gdy
napięcie na siatce sterującej chwilami przekracza potencjał katody i
kondensator C17, naładowany chwilowym prądem siatki, musi się następnie rozładować
przez rezystor R42). W wielu seryjnych
wzmacniaczach lampowych częstotliwość graniczna ostatniego członu RC
ustawiana była dość wysoko: 7 Hz (Altec Lensing, Audio Innovations, Heathkit,
Jolida) lub 16 Hz (Eico, Grommes). Zapewniało to wystarczającą stabilność w
zakresie niskich częstotliwości dla
układów z dwoma lub większą liczbą pojemnościowych stopni sprzęgających.
Z kolei wiele publikowanych w Internecie układów Williamsona (w tym znany
schemat z Elektroniki Praktycznej) na pewno nie zapewnia wystarczającej
stabilności poniżej pasma akustycznego (przynajmniej jeśli zastosowany
transformator wyjściowy ma cokolwiek gorsze parametry od stosowanego
pierwowzoru firmy Partridge).
Na powyższym rysunku
przedstawiona jest charakterystyka amplitudowa i fazowa wzmacniacza Concertino w
otwartej pętli (dla częstotliwości < 30 Hz). Przy zastosowaniu globalnego sprzężenia zwrotnego o głębokości
16 dB
otrzymałem około 45°
marginesu fazy i 8 dB marginesu wzmocnienia.
Po ustabilizowaniu układu
wreszcie mogłem zmierzyć poziom zakłóceń na wyjściu wzmacniacza. Miernik
pokazał około 0,2 mV rms. Po wykonaniu prowizorycznego ekranowania
transformatora głośnikowego poziom zakłóceń spadał do wartości 0,1 mV.
Przydźwięk sieciowy praktycznie był niesłyszalny nawet z uchem przyłożonym
bezpośrednio do głośnika.
Wzmacniacz w układzie
Williamsona zapewne wymagał będzie również odpowiedniej kompensacji w
zakresie wysokich częstotliwości. Częstotliwość graniczną stosowanego
przeze mnie transformatora głośnikowego szacuję na około 70 kHz. Stanowi to
najniższy biegun umiejscowiony powyżej pasma akustycznego. Kolejne bieguny
pochodzą od „górnej” połówki stopnia sterującego (110 kHz),
stopnia wejściowego (800 kHz), stopnia mocy (1,5 MHz) i „dolnej” połówki
stopnia sterującego (2 MHz). Przy odpowiedniej kompensacji trzy ostatnie nie
powinny mieć znaczenia dla stabilności układu. Bez elementów kompensujących
można spodziewać się wzmocnienia pętli A*b
równego 1 gdzieś w okolicy częstotliwości 200 kHz i przy przesunięciu
fazowym około 150°.
Powinno to zapewnić stabilność wzmacniacza z dołączonym obciążeniem
rezystorowym i być może także bez dołączonego obciążenia (wtedy rolę
obciążenia dla wysokich częstotliwości pełni dołączony do wyjścia układ
Zobela). Testy wykazały faktyczną stabilność wzmacniacza z obciążeniem rezystorowym i względną stabilność bez dołączonego obciążenia (wzmacniacz oscylował przy wysterowaniu sygnałem)
W praktyce, ponieważ
zjawiska zachodzące w układzie są nieco bardziej złożone, wartości elementów
kompensacji wzmacniacza powinny być zweryfikowane doświadczalnie dla uzyskania
wymaganej stabilności układu. Zastosowałem metodę wielokrotnie opisywaną
przez Patricka Turnera na grupie
dyskusyjnej rec.audio.tubes. W pierwszym kroku, przy założonej
wartości kondensatora C7 w obwodzie sprzężenia zwrotnego (obecna wartość 47
pF), należy dobrać pojemność C3 obwodu kompensacji opóźniającej. Przy obciążeniu
wzmacniacza wyłącznie pojemnością z zakresu 10 nF ... 4,7 mF
uzyskuje się w
charakterystyce przenoszenia szczyt o częstotliwości zależnej od dołączonego
obciążenia. Pojemność C3 musi być na tyle duża, aby szczyt ten nigdy nie
przekroczył +6 dB w stosunku do poziomu nominalnego (mierzonego dla 1 kHz),
oraz aby w zakresie akustycznym (f<20 kHz) charakterystyka przenoszenia nie
odbiegała o więcej niż 1,5 dB od nominalnej. Warunki te spełnił kondensator
C3 o pojemności 680 pF (maksymalny zmierzony szczyt równy +4,77 dB przy f=71
kHz i dołączonym do wyjścia kondensatorze 1
mF). Zastosowanie wartości
C3=680
pF powoduje ograniczenie pasma wzmacniacza w otwartej pętli do f=17 kHz (wartość
zmierzona). Większa pojemność przyczyni się co prawda do jeszcze lepszej
stabilności układu, ale zmniejszy działanie sprzężenia zwrotnego tam, gdzie
jeszcze jest potrzebne (poniżej 10 kHz). W drugim kroku dobiera się
wartość rezystancji R13 obwodu kompensacji opóźniającej. Należy znaleźć
maksymalną wartość rezystancji, przy której wzmacniacz nie oscyluje bez względu
na dołączone obciążenie (nominalne rezystancyjne, pojemnościowe,
indukcyjne, brak obciążenia). Testy należy przeprowadzić przy braku sygnału
oraz wysterowując wzmacniacz sygnałem prostokątnym o różnej amplitudzie. W
moim przypadku maksymalna wartość R13 to 4 kW. Szukając wartości
maksymalnej sprawdza się jednocześnie, dla jakiej wartości R13 następuje
optymalny kształt przenoszonego przebiegu (minimalny przerzut impulsu,
minimalne oscylacje, maksymalne nachylenie zbocza). Ostatecznie postanowiłem
zastosować wartość R13=3 kW.
W ostatnim kroku sprawdza
się, dla jakiej wartości kondensatora kompensującego C7 otrzymuje się dobre
wytłumienie oscylacji na obwiedni impulsów prostokątnych (tzw. podzwaniania).
Należy tu zachować ostrożność, gdyż nadmierne zwiększenie tej pojemności
może przyczynić się do utraty stabilności wzmacniacza w określonych
warunkach pracy. Jeśli wyspecyfikowana wartość C7 jest znacząco różna od
wcześnie założonej, należy jeszcze raz zweryfikować dopuszczalną wartość
rezystora R13. Wszystko to łatwiej opisać,
niż wykonać. Cała procedura jest pracochłonna, ale prowadzi do uzyskania
dobrego marginesu stabilności wzmacniacza. Otrzymujemy bezwarunkowo stabilny
wzmacniacz, który:
Dobrym testem jest znalezienie maksymalnej wartości sprzężenia zwrotnego, przy której wzmacniacz zachowuje jeszcze stabilność. W moim przypadku rezystor sprzężenia zwrotnego może być zmniejszony aż do wartości 1,6 kW bez śladów oscylacji na wyjściu wzmacniacza. Daje to pętlę sprzężenia zwrotnego o głębokości 28,3 dB. Można więc przyjąć, że wzmacniacz z obciążeniem rezystorowym posiada wystarczający margines wzmocnienia o wartości 12,4 dB.
|
|
Wszelkie prawa zastrzeżone - © Marcin Sławicz 2008 |